Nigdy nie robiłam na swoim oku kreski, ale pewnego razu, po
zachwycie nad kreską BeautyCrash musiałam, po prostu musiałam kupić liner,
wtedy mój wybór padł na zwykły liner w kałamarzu, firmy Wibo. Z racji że był to
mój pierwszy tego typu kosmetyk moje kreski były- mówiąc delikatnie- niezbyt
idealne i nie chodzi o samo wykonanie, ale raczej o dobór kształtu. Mam małe
oko, które potraktowane pełną kreską zamyka się jeszcze bardziej i wygląda na
zmęczone, dopiero po wielu próbach i milionach filmików na youtube doszłam do
tego, że musze rysować kreskę od połowy oka. I to było to! Od tego momentu
całkowicie zakochałam się w linerze, niestety mój z wibo był już dośc stary i
postanowiłam zainwestować w żel i pędzel. Niestety często rano nie mam czasu
bawić się w kreski (tak, tak, lubie spać do ostatnich chwili, a wtedy mam czas
jedynie na szybki, 5minutowy make up), ale przy każdej możliwości maluje sobie
kocie oko J
czym to robie? Eye linerem z essence i pędzelkiem infinity (o którym napisze
innym razem)
Co mówi o nim producent?
Praktycznie nic, jest to dla mnie
wręcz oczywiste, bo co można pisać o eyelinerze i mydlić oczy klientkom bajkami
o kolorze i podkreśleniu oka jeśli i tak wszystko zależy jak je pomalujemy i
jaki odcień pasuje do naszej tęczówki.
Opakowanie
Szklany słoiczek, póki co jest wygodny, ale mojego żelu jest
jeszcze dość dużo nie wiem jak to będzie gdy zacznie się kończyć, czy dalej
nabieranie produktu będzie takie proste? Chyba tak, w końcu nakładamy go
pędzelkiem, a nim łatwo dotrzeć głęboko w słoiczek, niestety moje opakowanie
jest zawsze upaćkane żelem, wiem że to moja wina więc nie wliczam to do wad, po
prostu jestem niezdarą i zawsze wymaże całe ścianki (jak widać zresztą na
zdjęciu) Jest estetyczne, może nie zbyt eleganckie (przez plastikową nakrętkę),
ale prostota jest fajna.
Zapach
Jeśli się zaciągniemy to czuć delikatnie chemiczny zapach,
ale kto aż tak wącha liner? Ja nie więc uznaje „zapachu brak”. Jest też
możliwość, że ten zapach pochodzi od plastikowej nakrętki, a nie samego
produktu, wtedy na pewno ZAPACHU BRAK J
Konsystencja
Zdecydowanie bardziej jest to masełko niż żel. Jako żel
rozumiem coś lekkiego, lekko rozwodnionego a ta zdecydowanie jest kremowa,
łatwa w nabieraniu na pędzelek i aplikacji. Coś na wzór miękkiego masła. Łatwo
narysować nim idealną kreskę, bez prześwitów i wielu poprawek. Co do
wydajności- nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ tak jak mówiłam nie używam go
regularnie.
Działanie
Otrzymujemy czarną kreskę, która bez bazy utrzymuje się bez
problemu cały dzień (no może nie w dni kiedy jest 35stopni, czym byśmy nie
zrobili oka i tak i tak spłynie). Nie rozmazuje się, nie zdarzyło się również,
aby odbił się na górnej powiece. Dla mnie bez zarzutu.
Koszt
Cena plasuję się w granicach 13-14 zł, oczywiście w promocji
można dostać je taniej, ale ja nigdy się z takową nie spotkałam. Wydaje mi się,
że jest to jeden z najtańszych eyelinerów w żelu na rynku, a przy okazji bardzo
dobrej jakości. Wydatek parunastu złotych daje nam możliwość malowania kresek
przez wieeele miesięcy (chyba, że nie zadbamy o dokładne zakręcanie słoiczka-
wtedy może wyschnąć, jak każdy inny).
Podsumowanie
Za taką cenę otrzymujemy naprawdę świetny produkt, w
pojemności która starcza na wymalowanie wielu setek kresek. Moim zdaniem kreski
maluje się nim dużo łatwiej niż linerem w kałamarzu.
Ocena
Daje mu 4/5 z racji tego, że nie miałam innego żelowego linera
i muszę zostawić jeden buziak dla jeszcze nie odkrytego cudu. Pyzatym sprawdza się
idealne.
